Polish Orthodox Church is Helping Flood Victims


Polish Orthodox Church is Helping Flood Victims

Due to the flood which has affected many places in Poland, on Sunday 12th July a collection of money has taken place at all Orthodox parishes.

Money can also be paid on the account of Warsaw Orthodox Metropolitan Diocese of the following no.: 96 1020 1042 0000 8102 0009 6388, with a note: “Powódź”.

Obóz w Grecji

Z błogosławieństwa arcybiskupa Abla dzięki pomocy Prawosławnej Diecezji Lubelsko-Chełmskiej, Fundacji Dialog Narodów, a także Greckiej Cerkwi Prawosławnej odbyły się trzy turnusy obozów wypoczynkowych w Grecji (dwa dla dziewcząt i jeden dla chłopców). Drugi dziewczęcy turnus trwał w dniach 10-23 lipca. Prawosławna młodzież głównie z diecezji lubelsko-chełmskiej, ale również z wrocławsko-szczecińskiej i warszawsko-bielskiej korzystała z gościnności parafii św. Jerzego w Dionizosie (Attyka) nad Morzem Egejskim oraz życzliwości o. Marka.

Liderem głównym obozu była Emilia Jakubowska, która czuwała nad częścią organizacyjną, natomiast ks. Michał Wasilczyk sprawował opiekę duszpasterską.

Plan dnia był bardzo napięty, ale pełen wrażeń. Codziennie uczestniczyłyśmy w Św. Liturgiach odprawianych w cerkwiach na terenie parafii św. Jerzego. Miałyśmy możliwość samodzielnego odśpiewania nabożeństw pod dyrekcją matuszki Ewy. Po śniadaniu był czas na zwiedzanie różnych ciekawych miejsc m.in. Aten, Koryntu i Maratonu. Główną atrakcją punktu wypoczynkowego był rejs promem na jedną z greckich wysp- Eginę. Tu odwiedziłyśmy monaster św. Nektariusza, gdzie miałyśmy okazję przyłożyć się do relikwii świętego i zobaczyć dom, w którym modlił się i mieszkał. Kąpiele w morzu i wygrzewanie się na gorącym piasku były najbardziej oczekiwanym punktem całego programu dnia.

Wzruszającymi chwilami naszego pobytu były wspólne kolacje z miejscowymi parafianami. Każdego wieczoru rozbrzmiewały śpiewy, które były zawsze oczekiwane i nagradzane gromkimi brawami.

Serdecznie dziękujemy organizatorom i naszym opiekunom za stworzenie nam okazji do wspaniałego wypoczynku oraz wzbogacenia duchowego i poszerzenia naszej wiedzy o prawosławiu.

Zdjęcia: Klaudia Wiszniewska

Turkowickie święto w turkowickim monasterze

Tegoroczne święto Turkowickiej Ikony Matki Bożej w Turkowicach koło Hrubieszowa było wyjątkowe, gdyż po raz pierwszy od ponad półwiecza odbywało się ono w działającym monasterze prawosławnym. Trwające od lat 80 XX w. odradzanie prawosławnej tradycji Turkowic swoje apogeum miało w momencie reaktywowania tu życia monastycznego, a lipcowe święto turkowickiej ikony stało się swoistym zwieńczeniem tego procesu.

W 2009 r. minęła też 10. rocznica pierwszego prawosławnego nabożeństwa w Turkowicach po latach przerwy. W 1999 r., gdy Prawosławna Diecezja Lubelsko-Chełmska uzyskała w Turkowicach niewielką działkę, wzniesiono tam prawosławny krzyż na pamiątkę istnienia monasteru. 15 lipca 1999 r. po świątecznej Liturgii z okazji święta Turkowickiej Ikony Matki Bożej, która odbyła się w cerkwi w Hrubieszowie, do Turkowic przybyli uczestnicy święta. Biskup Abel dokonał wówczas poświęcenia krzyża i po raz pierwszy odbył się tu moleben i procesja do źródła.

W 2009 r. święto odbywało się już w zupełnie innych realiach. Pielgrzymi przybyli do Turkowic w dniach 14-15 lipca dostrzegli tu wiele zmian w porównaniu nawet z ubiegłym rokiem. Oczywiście największą zmianą jest fakt, iż istnieje tu monaster, w ubiegłym roku reaktywowany przez arcybiskupa Abla jako Żeński Dom Zakonny pw. Opieki Matki Bożej. Odremontowany też został budynek dawnego Domu Ludowego, a obecnie cerkwi monasterskiej pw. Opieki Matki Bożej, która wyświęcona została kilka miesięcy temu – w paschalny piątek. W wnętrzu świątyni ikony stojące na prowizorycznych kiotach zastąpił piękny drewniany ikonostas. Na prawo od świątyni wyrósł zupełnie nowy budynek monasterski, w którym w przyszłości zamieszkają mniszki. Teren monasteru otoczony zaś został nieukończonym jeszcze ogrodzeniem. Odczuwalna była w Turkowicach atmosfera dynamicznych zmian i odrodzenia życia cerkiewnego. Same obchody turkowickiego święta także miały nowe elementy. Najważniejszym z nich stały się pielgrzymki piesze, które po raz pierwszy od ponad 60 lat przybyły do Turkowic z Tomaszowa Lubelskiego i Hrubieszowa.

Obchody święta rozpoczęły się całonocnym czuwaniem w monasterskiej cerkwi. Przed jego rozpoczęciem procesja duchowieństwa udała się na spotkanie zwierzchnika prawosławnej diecezji lubelsko-chełmskiej arcybiskupa Abla, który wielkim wysiłkiem odrodził prawosławną tradycję Turkowic. Hierarchę witała w drzwiach świątyni przełożona monasteru siostra Eufalia, a także ojciec duchowy ks. Witalij Charkiewicz, dziekan zamojski. W trakcie nabożeństwa, w którym brało udział ok. 400 wiernych, miała miejsce piękna procesyjna litia. Po pierwszym świątecznym nabożeństwie wszyscy pielgrzymi otrzymali poczęstunek przygotowany przez siostry.

Nabożeństwa świąteczne trwały przez całą noc, zgodnie z monasterską tradycją. O godzinie dziesiątej w nocy w przepełnionej cerkwi celebrowany był akatyst przed Turkowicką Ikoną Matki Bożej. W tym roku przewodniczył mu o. ihumen Andrzej (Borkowski), który na zakończenie nabożeństwa wygłosił interesujące kazanie o historii święta Złożenia Szat Przenajświętszej Bogurodzicy w konstantynopolitańskiej Blachernie. O północy – zgodnie z tradycją poprzednich dwóch lat – odprawione zostało nabożeństwo żałobne (panichida), któremu przewodniczył ks. Jarosław Łoś z Terespola, on też zwrócił się do wiernych z kazaniem. O wpół do drugiej w nocy śpiewany był z kolei akatyst do św.św. Męczenników Chełmskich i Podlaskich. Podobnie jak w minionych latach przewodniczył mu ks. Jan Łukaszuk, dziekan chełmski i opiekun relikwii św.św. Męczenników. Na koniec wygłosił on porywające kazanie w języku ukraińskim o znaczeniu św.św. Męczenników Chełmskich i Podlaskich na tle dziejów prawosławia na Chełmszczyźnie.

Przed szóstą rano zadzwoniły dzwony, zwołując wiernych na pierwszą świąteczną Liturgię, której przewodniczył ks. Witalis Charkiewicz. W czasie nabożeństwa śpiewał chór mniszek turkowickiego monasteru. Na tej Liturgii szczególnie wielu pielgrzymów przystąpiło do sakramentu Eucharystii. Po zakończeniu pierwszej Liturgii odbyła się tradycyjna procesja do oddalonego o kilkaset metrów źródła. Tam duchowni celebrowali nabożeństwo małego poświęcenia wody, któremu przewodniczył ks. Witalis Charkiewicz. Wielu wiernych zabrało do swych domów wodę święconą z Turkowic.

Uroczysta Liturgia w dniu świąt Złożenia Szat Przenajświętszej Bogurodzicy w Blachernie i Turkowickiej Ikony Matki Bożej rozpoczęła się o godzinie dziesiątej. Przewodniczył jej prawosławny arcybiskup lubelski i chełmski Abel w asyście kilkudziesięciu duchownych. Śpiewał chór mieszany, pod kierownictwem lektora Andrzeja Boubleja, dyrygenta lubelskiego chóru katedralnego. Kazanie wygłosił arcybiskup Abel. Świąteczne nabożeństwa zakończyły się procesją, po której mniszki ponownie zaprosiły wszystkich pielgrzymów na poczęstunek.

W tegorocznych uroczystościach w Turkowicach wzięło udział prawie 500 pielgrzymów, przybyłych zarówno z wielu parafii diecezji lubelsko-chełmskiej, jak i z Białegostoku czy Siemiatycz. Nie mogło zabraknąć na święcie dawnych mieszkańców Chełmszczyzny, deportowanych w latach 40 XX w. na Ukrainę Radziecką. Grupy organizowane przez Towarzystwa „Chołmszczyna” przybyły z Łucka, Równego, Lwowa, Horodka. Na święcie zebrało się kilkudziesięciu duchownych z diecezji lubelsko-chełmskiej, przemysko-nowosądeckiej, białostocko-gdańskiej i warszawsko-bielskiej.

Po kilkudziesięciu latach znów aktualne stały się słowa pięknej pieśni o monasterze turkowickim „Wołyń Poczajewom sływe…” (Wołyń słynie z Poczajowa), napisanej po ukraińsku w okresie międzywojennym przez o. Dymitra Pawełka. Tak jak przed dziesięcioleciami „Do Turkowycz spiszyt’ narod na Ryzy Położennia” (Do Turkowic spieszy naród na święto Złożenia Szat). Co więcej, odrodzenie prawosławnego monasteru w Turkowicach spowodowało, że jedna ze zwrotek tej pieśni: „Tut kołyś buw nasz monastyr…” (Tutaj kiedyś był nasz monaster), przestała już być aktualna…

Prawosławie ma wielką przyszłość w Gwatemali

Rozmowa z siostrą Ines, ihumenią monasteru pw. Świętej Trójcy w Gwatemali

Ihumenia Ines (Ayau Garcia) jest przełożoną jedynej parafii prawosławnej w Gwatemali — funkcjonującej przy monasterze Świętej Trójcy «Ławra Mambre» (Patriarchat Antiocheński). Należy do wpływowego i znanego w swoim kraju rodu, z którego wywodzi się szereg wybitnych osobistości. W wieku 36 lat siostra Ines zmieniła nagle swoje życie opuszczając zakon katolicki, po czym została prawosławną mniszką.

Monaster Świętej Trójcy został założony przez siostrę Ines i siostrę Marię (Amistoso) w kwietniu 1986 roku. W 1989 roku inżynier Federiko Bauer ofiarował działkę pod budowę monasteru na brzegu jeziora Amatitlan położonego na wysokości 1188 m n.p.m. Monaster został wyświęcony w listopadzie 2007 roku w obecności osiemnastu duchownych, którzy specjalnie przyjechali z tej okazji do Gwatemali.

Świątynię monasterską zdobią freskami mistrzowie rosyjscy z Międzynarodowej Szkoły Ikonografii mieszczącej się w Kostromie i Stanach Zjednoczonych.

W dniu pamięci św. Mikołaja Cudotwórcy 1995 roku biskup (obecnie metropolita) Kościoła Antiocheńskiego w Meksyku, Wenezueli, Ameryce Centralnej i basenie Karaibskim Antoni (Chedraui), przełożona, mniszki mieszkające w monasterze i 25 parafian podpisali akt o założeniu Kościoła prawosławnego Gwatemali.

W 1996 roku władze Gwatemali powierzyły monasterowi kierowanie oraz utrzymanie sierocińca Dom Rafaela Ayau w stolicy kraju. Obecnie przebywa w nim nieco ponad 100 chłopców i dziewczynek — od niemowląt po szesnastolatków.

W lutym 1997 roku została wyświęcona cerkiew Przemienienia Pańskiego w budynku sierocińca. W razie nieobecności kapłana nabożeństwa odczytuje lektor, dwa chóry dziecięce śpiewają na przemian po jednym wierszu. Parafianie świątyni to Gwatemalczycy, Arabowie, Grecy, Rosjanie, Ukraińcy.

Monaster Świętej Trójcy posiada dużo ziemi, gdzie uprawiane są warzywa oraz prowadzone hodowle ryb i królików. Cała produkcja jest wykorzystywana na potrzeby sierocińca.

W lipcu 2009 roku matka Ines przyjechała do Rosji w celu zwiedzenia miejsc świętych i poszerzenia relacji z Rosyjskim Kościołem Prawosławnym. Ihumenii towarzyszyły siostra Maria oraz dwóch wychowanków sierocińca.

Siostro Ines, jak siostra poznała prawosławie?

W wieku dwudziestu lat złożyłam śluby zakonne w Kościele katolickim i zostałam przyjęta do klasztoru zakonu Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Dano mi do poczytania rozmowy świętego Serafina z Sarowa z Mikołajem Motowiłowem oraz teksty prawosławnej liturgii. Po przeczytaniu poczułam się dotknięta do głębi duszy. Jedna z zakonnic przywiozła kilka prawosławnych ikon, m.in. reprodukcję ikony Trójcy Andrzeja Rublowa. Byłam urzeczona i zapałałam chęcią poznania, gdzie są korzenie tego wszystkiego. Od tamtej pory zaczęłam odmawiać modlitwę Jezusową.

Studiowałam teologię przez dziesięć lat — u salezjanów w Gwatemali, zakonników Świętego Ducha w Meksyku, u znanego teologa ojca Jeana Danielu we Francji, u jezuitów w Belgii i Salwadorze. Cały czas męczyło mnie pytanie: gdzie się znajdują skarby, z którymi się zetknęłam na początku swojego życia mniszego? Pewnego razu w Brukseli moja nauczycielka zaprowadziła mnie na rosyjską służbę wielkanocną. Była ona celebrowana w kaplicy urządzonej na pierwszym piętrze prywatnego domu. Ale również wtedy nie znalazłam odpowiedzi na moje pytanie.

Nie odczuwałam chęci niesienia posługi w Ameryce Łacińskiej, w tym okresie z powodu rozpowszechnienia tzw. teologii wyzwolenia stosunki państwa i Kościoła były mocno napięte. Po otrzymaniu zezwolenia pojechałam na Filipiny. Tam, ku mojemu zdziwieniu, spotkałam siostry z zakonu Wniebowzięcia Marii Panny, które szukały tego samego, co ja. Dowiedziałyśmy się o katolikach rytu bizantyjskiego i wpadłyśmy na pomysł reformowania naszej wspólnoty według rytu wschodniego. Niestety, większość sióstr się rozproszyła, niektóre zaś wyszły za mąż. Została jedynie Filipinka siostra Maria i ja.

Zakonnice mojego zakonu, mającego duży wpływ na Filipinach, kazały mi opuścić kraj, motywując to tym, że rozdmuchuję nastroje rewolucyjne. Udałam się do Jerozolimy, gdzie nareszcie zetknęłam się z prawdziwym prawosławiem. Siostra Maria przyjechała do mnie, razem podróżowałyśmy po Ziemi Świętej, poznawałyśmy obrzędy liturgiczne, rozmawiałyśmy z kapłanami.

Jak siostry rodzina odebrała przyjęcie prawosławia przez siostrę?

Mój ojciec jest bardzo wykształconym człowiekiem. Ale kiedy poinformowałam go o chęci zjednoczenia się z prawosławiem, powiedział: O czym ty mówisz? Coś takiego w przyrodzie nie istnieje! Jednak nasza rozmowa go zaintrygowała. Kilka miesięcy później tata pojechał do Turcji. Po przybyciu na miejsce wziął taksówkę i poprosił o zawiezienie go do świątyni prawosławnej, gdzie można zobaczyć nabożeństwo. Później statkiem dotarł do Ziemi Świętej, gdzie zrobił to samo. Od tamtej pory prawosławie stało się dla niego rzeczywistością.

Mama od razu pochwaliła moją decyzję. Ona interesowała się Rosją, dużo o niej czytała, z ciekawością przeczytała książkę o działalności Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego na Alasce. Kiedy antiocheński władyka Antoni (Chedraui) w trakcie pierwszej wizyty do Gwatemali sprawował sakramenty związane z przyłączeniem do Kościoła prawosławnego Arabów, to mama również podeszła do bierzmowania. Później prawosławie przyjął również mój ojciec.

W jaki sposób znalazły się siostry w Kościele antiocheńskim?

Siostra Maria i ja zdecydowałyśmy założyć w Gwatemali prawosławny monaster. Wracając z Izraela wpadłyśmy do Chambésy, gdzie złożyłyśmy wizytę u metropolity Szwajcarskiego Damaskinosa (Popandreu) (Kościół konstantnopolitański). Udzielił on błogosławieństwa na otwarcie monasteru i powiedział, że powinniśmy wejść do jurysdykcji jednego z patriarchatów prawosławnych. Wykonanie polecenia władyki wcale nie było proste. Kościoły lokalne mające swoje przedstawicielstwo w Ameryce Łacińskiej nie interesowały się ludnością rdzenną. Patriarchat konstantynopolitański opiekował się Grekami, patriarchat antiocheński — Arabami, Kościół rosyjski — Rosjanami. Dopiero po okresie dziesięciu lat pod swój omoforion przyjął nas metropolita Kościoła antiocheńskiego Antoni (Chedraui).

Do rejestracji parafii potrzebowaliśmy 25 podpisów obywateli Gwatemali. Nie mieliśmy aż tylu parafian. Podpisali się moi krewni, krewni innej mniszki — siostry Yvonne oraz nasi znajomi.

Dlaczego planując budowę świątyni monasterskiej wasza wspólnota wybrała staroruski styl cerkiewny?

Szczerze kochamy Rosję i Rosyjski Kościół Prawosławny. Krzyże na naszych kopułach są bizantyjskie. Wszystko pozostałe jest rosyjskie: zarówno architektura, jak i ikony z freskami. Ludzie widząc rosyjskie kopuły rozumieją od razu, że mają przed sobą świątynię prawosławną. Parafia trzyma się rosyjskich zwyczajów liturgicznych, posługuje się kalendarzem juliańskim. Mniszki noszą rosyjskie szaty mnisze.

Gdzie znajduje się monaster?

Wznieśliśmy monaster w odległości 20 kilometrów od Gwatemala City, u podnóża góry. Wokół jest las, niedaleko położone jest jezioro Amatitlan. Teren jest bardzo ładny, co prawda nie pasujący dla świętego monasteru, ponieważ mamy tu do czynienia z problemami charakterystycznymi dla przedmieść wielkich miast Ameryki Łacińskiej — przemocą oraz handlem narkotykami.

Ile sióstr liczy monaster?

W monasterze żyją trzy mniszki. Ja, siostra Maria (Amistoso) oraz siostra Yvonne (Sommerkamp), która przyszła do monasteru po pięciu latach od jego założenia. Ona jest Gwatemalką mającą niemieckie korzenie. Wcześniej było więcej mniszek.

Kto sprawuje nabożeństwa?

Stałego kapłana na razie nie ma. Dwa razy w miesiącu przyjeżdżają do nas grupy misjonarzy i wolontariuszy ze Stanów, Norwegii, Japonii i zawsze jest wśród nich kapłan. Byli też u nas rosyjscy księża: protoprezbiter Bazyli Mowczaniuk — proboszcz parafii pw. św. św. apostołów Piotra i Pawła w mieście Jarcewo obwodu smoleńskiego oraz protoprezbiter Igor Kropoczew — pracownik wydziału misyjnego diecezji kiemierowskiej.

Proszę opowiedzieć o monasterskim sierocińcu.

Nasz sierociniec jest najstarszy i największy w kraju. Mieści się w sercu Gwatemala City. Został założony w 1857 roku przez mojego przodka — Rafaela Ayau, filantropa i bardzo sprawiedliwego człowieka. Prowadzenie domu dziecka wzięły w swe ręce zakonnice z organizacji dobroczynnej Caridad przybyłe z Francji na zaproszenie dona Rafaela. W 1960 roku rząd wysłał członków Caridad z kraju i sam zajął się prowadzeniem sierocińca. Po okresie czterdziestu lat prezydent Alvaro Arsu przekazał dom dziecka będący w tragicznym stanie naszemu monasterowi. Żaden inny polityk raczej by się nie odważył na taki krok. Oni boją się prawosławnych chrześcijan. Arsu się nie bał, ponieważ miał w swoim rodzie prawosławnych.

Z powodu zmian w prawie społecznym nasz dom dziecka stał się bardziej podobny do internatu. W ciągu dwunastu lat przeszło przez niego ponad tysiąc dzieci z biednych i niezamożnych rodzin. Wszystkie dzieci są wychowywane w duchu prawosławnym. Wiele wróciło do swoich krewnych, ale nie urywają kontaktu z monasterem, uczęszczają na niedzielne liturgie. Około trzystu wychowanków zostało adoptowanych przez prawosławne rodziny, głównie ze Stanów Zjednoczonych.

Rosyjski ambasador w Gwatemali Mikołaj Władimir opowiedział mi o tym, że Rosja przyznaje stypendia dla młodych ludzi z różnych krajów w celu zdobycia przez nich wyższego wykształcenia. Skorzystałyśmy z tej możliwości. Przyjechała z nami do Moskwy dwójka naszych dzieci — Reina i Edgar Rolando. We wrześniu zaczną oni studiowanie informatyki i inżynierii na jednym z uniwersytetów rosyjskich.

Jakie stosunki ma monaster Świętej Trójcy z Kościołem katolickim?

Jesteśmy nastawieni pokojowo. Natomiast Kościół katolicki prowadzi z nami wojnę — bardzo ostrożnie, ukrycie. Przytoczę jeden przykład. Po wysłaniu wniosku o zarejestrowanie parafii w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, nie widzieliśmy o jego losie przez kilka lat. Kiedy prezydent Arsu zwrócił się do monasteru z prośbą o przyjęcie pod opiekę domu dziecka, powiedziałam, że nie możemy na to się zgodzić, ponieważ oficjalnie nas nie ma. Prezydent polecił swojemu adwokatowi rozwiązanie tej sprawy. Okazało się, że nasze dokumenty przez cały ten okres leżały w kurii. Katolicy po prostu zniszczyli je. Na szczęście prezydent Arsu nadał parafii Świętej Trójcy status podmiotu prawnego.

Wspólnoty protestanckie, których obecnie są setki, nie obchodzą katolików. Prawosławie natomiast wywołuje u nich lęk. Przyczyn takiej sytuacji jest kilka. Ale głównym powodem jest to, że hierarchia katolicka się boi, że Kościół prawosławny będzie porywał owce z jego owczarni. Kardynał Gwatemali sam się do tego przyznał ambasadorowi Rosji. Tym niemniej kontaktowania się z Kościołem katolickim uniknąć nie można. W Gwatemali dominuje katolicyzm. Mój ojciec jest osobą publiczną. Byłam zakonnicą katolicką przez szesnaście lat. Kardynał jest kuzynem mojego ojca chrzestnego i zna mnie od dziecka.

Jakie siostry zdaniem perspektywy ma prawosławie w Gwatemali?

Jestem pewna, że prawosławie ma wielką przyszłość w naszym kraju. Dwóch kapłanów, jeden już 20 lat temu, drugi niedawno, opuścili Kościół katolicki i zaczęli prowadzić swoje wspólnoty do prawosławia. Łącznie jest to ponad sto tysięcy osób. Uważają się za prawosławnych chrześcijan, choć nie zostali oficjalnie przyłączeni do Cerkwi. Według moich obserwacji, mało wiedzą o chrześcijaństwie wschodnim. Są wśród nich zarówno Latynosi (potomkowie Hiszpanów), jak i Indianie. Obydwie grupy mają zamiar prosić o przyjęcie do Kościoła rosyjskiego.

Jakie ma siostra wrażenia po pobycie w Rosji?

Brakuje słów, by opisać uczucia, które przeżywam przebywając tu. Zadziwia mnie wszystko: architektura i wnętrze świątyń i monasterów, architektura miast i wsi, natura… Szczególny podziw wzbudza bogobojność ludzi, ich głęboka wiara, którą przenieśli przez dziesięciolecia bezbożnego reżimu komunistycznego.

Advertisements
This entry was posted in Ευρώπη, Πολωνία -Polonia, Poland and tagged , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink.

Σχολιάστε

Εισάγετε τα παρακάτω στοιχεία ή επιλέξτε ένα εικονίδιο για να συνδεθείτε:

Λογότυπο WordPress.com

Σχολιάζετε χρησιμοποιώντας τον λογαριασμό WordPress.com. Αποσύνδεση /  Αλλαγή )

Φωτογραφία Google

Σχολιάζετε χρησιμοποιώντας τον λογαριασμό Google. Αποσύνδεση /  Αλλαγή )

Φωτογραφία Twitter

Σχολιάζετε χρησιμοποιώντας τον λογαριασμό Twitter. Αποσύνδεση /  Αλλαγή )

Φωτογραφία Facebook

Σχολιάζετε χρησιμοποιώντας τον λογαριασμό Facebook. Αποσύνδεση /  Αλλαγή )

Σύνδεση με %s